Ku chwale polskiej piłki

Środową rywalizację Lecha i Juventusu z całą odpowiedzialnością mianuję najważniejszym meczem sezonu dla polskiej piłki. Podczas gdy reprezentacja gra o pietruszkę, to właśnie pojedynek z Włochami będzie miał największe znaczenie dla naszego futbolu. Poznaniakom do tego aby znaleźć się w blasku chwały i na ustach całej piłkarskiej Europy wystarczy remis.

Patrząc na wcześniejsze wyniki Kolejorza w rozgrywkach Ligi Europy, poprzeczka nie wydaje się być zawieszona zbyt wysoko. Analogicznie – skoro udało się odprawić z kwitkiem mocarny Manchester City, to wygrana ze Starą Damą będzie łatwiejszym zadaniem. Podobne porównania mają jednak nikłe zastosowanie w praktyce. Juventus nie jest już tą samą rozsypanką, którą przypominał podczas meczu z Lechem w Turynie. Trener Luigi Del Neri sukcesywnie wpaja swoim podopiecznym autorską filozofię futbolu i od jakiegoś czasu obserwujemy tego naoczne efekty.

Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, w których biorą udział, Bianconeri kontynuują imponującą serię dwunastu spotkań bez przegranej! Ostatnimi pogromcami turyńczyków byli piłkarze Palermo, a miało to miejsce pod koniec września. Kibiców Kolejorza z pewnością uspokoi fakt, że Włosi z tuzina meczów bez porażki wygrali zaledwie cztery, a jedynym znaczącym rywalem, któremu ukradli komplet punktów jest AC Milan. Nie licząc Rossonerich piłkarze Juventusu złoili przeciętne Cagliari i beniaminkowe lichoty, Lecce i Cesenę, których ligowy dorobek punktowy oscyluje w granicach błędu statystycznego.

Zostawiając jednak wyniki gdzieś na boku i przyglądając się wyłącznie piłkarzom w strojach ozdobionymi biało-czarnymi pasami. Praktycznie nie przypominają oni drużyny, która we wrześniu sensacyjnie dała sobie strzelić poznaniakom pamiętnego hat-tricka. Przede wszystkim znacznie lepiej prezentuje się defensywa, która jakby nie było jest rdzeniem każdej włoskiej ekipy. W bramce cuda czyni wiecznie niedoceniany Marco Storari. Tuż przed nim biegają stoperzy, Bonucci i Chiellini, których współpraca zaczyna wyglądać coraz lepiej. Boki obrony w osobach mającego już najlepsze lata za sobą Fabio Grosso i nieco ślamazarnego Marco Motty prezentują się już znacznie gorzej. Na prawej stronie formacji defensywnej być może jednak będzie nam dane oglądać zaledwie 18-letniego, świetnie zapowiadającego się Frederika Sorensena. W drugiej linii trener Del Neri ma chyba największe pole do popisu. Na środku bardzo dobrze radzą sobie Alberto Aquilani i Felipe Melo, w których były szkoleniowiec Sampdorii tchnął nowego ducha. Nawet słabsza dyspozycja Mohameda Sissoko nie psuje humoru kibicom Bianconerich.

Największe dobro Juventusu i jednocześnie powód zmartwień Lecha znajduje się na prawym skrzydle. To Milos Krasić – śmiem twierdzić, że jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy transfer Starej Damy od czasów pamiętnej afery Calciopoli. Praktycznie z miejsca odnalazł się w nowym klubie i dziś to najgroźniejsza karta w talii Del Neriego. Niesamowita szybkość, efektowny drybling, świetny balans ciałem i dobre dośrodkowanie. To tak jakby wziąć Sławomira Peszkę i pomnożyć go razy dwa. Arcytrudne zadanie będzie miał odpowiedzialny za ograniczanie Serba, Luis Henriquez. Przypuszczam, że nieco ociężały Panamczyk w pojedynku z turyńską blond-błyskawicą może nie dać sobie rady. Obym się mylił.

Im bliżej bramki przeciwnika, tym potencjał graczy Juventusu gwałtownie spada. Atak na dzień dzisiejszy jest piętą achillesową ich formacji. Sprowadzony latem Fabio Quagliarella nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje. Podobnie jest z Iaquintą czy kontuzjowanym Amaurim – strzelają jak na lekarstwo. Różnicę może zrobić niezniszczalny Alessandro Del Piero, który pomimo tego, że nie tak dawno świętował swoje 36. urodziny, nadal jest dla tej drużyny bezcenny.

Kto jest faworytem jutrzejszego spotkania? Nie ma wątpliwości, że Juventus. Jeśli lechici, podobnie jak z Manchesterem City, wzbiją się na wyżyny, ponad swoje umiejętności, to rzecz jasna mogą sprawić niespodziankę – takie prawdopodobieństwo istnieje zawsze. Obawiam się jednak chwili, kiedy Lech w Lidze Europy zagra tak jak w Ekstraklasie i w konsekwencji dostanie srogie lanie. Wygrana nie będzie prosta sprawą, ale myślę, że remis jest na wyciągnięcie ręki. Uczyńcie to ku chwale polskiej piłki…

Advertisements

Posted on 30/11/2010, in 2. Stare and tagged , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. „Sprowadzony latem Fabio Quagliarella nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje” – spełnia, spełnia. Nikt z Juventinich złego słowa o nim nie powie.

  2. Zapatrzeni w siebie Włosi, musieli uznać wyższość „Polaczków”, jak niejednokrotnie jesteśmy właśnie w taki sposób określani na świecie. Prawda jest taka, że to Lech zasłużył na awans z tej grupy, a nie Juve. Coś czuje, że wiosną nie skończy się tylko na dwóch meczach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: