Lech wkracza na „international level”?

Po kompromitujących występach ze słabiutkimi Interem Baku i Spartą Praga lechici z wielkimi problemami i przy dużej dozie szczęścia wyeliminowali ukraińskie Dnipro. Swoją drogą już przed meczem z Czechami pisano, że będzie to wymagający przeciwnik i przeprawa nie będzie prosta. Wyrzucenie mającego znacznie większy budżet ukraińskiego klubu kilka miesięcy temu było sporym sukcesem, a dziś praktycznie nikt już o tym nie pamięta. Czy oznacza to, że Lech sukcesywnie osiąga poziom międzynarodowy i dobre wyniki Kolejorza nieco nam spowszedniały?

Pierwszy remis z Juventusem odbił się w Polsce (i nie tylko) szerokim echem. Polski klub pokazał niedowiarkom figę, udowadniając, że może nawiązać walkę z najlepszymi. Jeszcze wtedy traktowałem to jednak jako swoisty wybryk, teatr jednego aktora – Artjomsa Rudnevsa. Zwycięstwo z Salzburgiem też nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Drużyna mająca silnego sponsora, dobrego szkoleniowca ale w gruncie rzeczy znacząca niewiele. W lidze wiodło im się podobnie jak Lechowi, czyli bezpłciowo, z tym, że oni w spotkaniach Ligi Europy wyglądali tak samo jak na krajowym podwórku. Kolejne spotkanie i porażka z Manchesterem City. Mimo przegranej byłem dumny, że poznaniaków stać było na choćby cząstkowe i nieco złudne nawiązanie walki z nieporównywalnie lepszym zespołem. Z niewiele znaczącej bramki Joëla Tshibamby cieszyliśmy się jak dzieci.

No i potem przyszedł mecz z The Citizens w Poznaniu – szok i niedowierzanie. Lech Poznań poza boiskiem to przy angielskim gigancie co najwyżej ołowiany żołnierzyk. Polacy zagrali przede wszystkim bardzo mądrze, mając na uwadze swoją niższość i braki wobec przeciwników. Nikt nie powie mi przecież, że piłkarze Lecha są lepsi od tych z City, bo to byłby absurd. Zdarza się natomiast, że wypracowany kolektyw i dyscyplina biją na głowę wszystkie indywidualności. Przed rewanżowym meczem z Juventusem wielu pokusiło się o typowanie poznaniaków na faworytów. Niepoprawni optymiści? Być może… cofnijmy się jednak o kilka miesięcy do tyłu.

Nie czarujmy się – nikt, absolutnie nikt nie wierzył w to, że lechitom uda się wyjść z tej grupy. Co poniektórzy cieszyli się najwyżej z tego, że do Poznania zawitają gwiazdy światowego formatu. Minęło kilka miesięcy  i co? Śmiem twierdzić, że remis z Juventusem jest tak samo elektryzujący co niedawno zdobyta bramka Tshibamby w przegranym spotkaniu na City of Manchester Stadium. Świadczy to tylko i wyłącznie o fakcie, że Polacy błyskawicznie przyzwyczajają się do zwycięstw Lecha. Czymże jest dziś drużyna Udinese, która dwa lata temu okazała się zaporą nie do przejścia? Wówczas Friulanich uważaliśmy za zespół o wiele lepszy, chociaż niemiłosiernie zawodzili w lidze, a dziś? Gdybyśmy w 1/16 znów na nich trafili (co jest niemożliwe, bo w poprzednim sezonie otarli się o Serie B), to byłoby dla nas niezmiernie szczęśliwe losowanie. Nie można powiedzieć, że polska liga rośnie w siłę. Lech i ekstraklasa to dwa bieguny, intensywnie się odciągające. Kogo byłoby stać na podobne wyniki w Europie, gdyby zajął miejsce Lecha? Legię? Wisłę? Nie sądzę… Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie (wszyscy powtarzamy to od lat).

Prawda jest taka, że w tej chwili nie straszny nam żaden przeciwnik i bardzo dobrze. Roma? Auxerre? A może Napoli? Dziś, w naszych nastawionych na zwycięstwa głowach każdy rywal wydaje się być do przejścia.

Advertisements

Posted on 05/12/2010, in 2. Stare and tagged . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. Może Auxerre ? 🙂 Irek Jeleń z miłą chęcią pograłby na nowym stadionie w swojej ojczyźnie 🙂

  2. Piotr Szmania

    Po tak trudnych rywalach czas na kogoś łatwiejszego-może FC Basel,Sporting Braga albo Sporting Lizbona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: