Wisły myślowa tendencja wzrostowa

Za oknami głęboka zima, a faksy w siedzibach polskich klubów rozgrzane do czerwoności. Jak zawsze znaleźli się tacy prezesi, którzy podsuwali do parafowania umowę wszystkiemu co się rusza. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na Wisłę, która wzmocniła się, jak na polskie warunki, nieprzyzwoicie udanie.

Po letniej kampanii transferowej wszyscy krakowski klub gnoili równo, nawet ja. Należało się im. Nawet w owianej amatorstwem polskiej lidze każdy wie, że wysprzedanie całej solidnej obrony to nieuzasadnione szaleństwo. Ci, którzy mieli być godnymi następcami, w większości okazali się nieopierzonymi piłkarzynami. Na nierównych polskich boiskach czuli się tak, jak czułby się Krzysiu Król w pierwszej jedenastce Realu.

Jesienną amatorkę Wiślacy zakończyli w czołówce tylko dlatego, że tak naprawdę było tam miejsce dla każdego, kto umiał w miarę prosto kopnąć piłkę i strzelić do pustej bramki z dwóch metrów. Na tle szarzyzny wyróżniał się Brożek i chyba uznano go za zbyt dobrego, błyskawicznie opylając nad Bosfor. Wszystko to wyglądało jeszcze nędzniej niż jesienią, a wydawało się, że bardziej spieprzyć się już nie da. Całe szczęście, że transferowa karuzela dopiero się rozkręcała. Wisła ma wreszcie na stołkach ludzi, którzy znają się na futbolu. W końcu transfery wyglądały na dokładnie przemyślane ruchy, co powolutku wpajają sobie nasi ligowi oligarchowie.

Sukcesem jest już to, że informacji o sprowadzonych piłkarzach nie trzeba szukać na pisanych cyrylicą forach internetowych, co wcale nie należy do rzadkości. Wisła sprowadziła nowego, solidnego piłkarza na każdą pozycję. Ograny w lidze rosyjskiej i reprezentacji Estonii Pareiko, znający smak mistrzostwa Holandii Jaliens, solidny Genkov, czy Melikson naprawdę robią dobre wrażenie. Szczęka nie opada, ale wreszcie świta jakaś transferowa myśl i pomysł na właściwe wydanie pieniędzy. Nareszcie nie są to Brazylijczycy trzeciego sortu, czy reprezentanci krajów z drugiej setki rankingu FIFA. Piłkarze nie wybitni, ale solidni i ograni w lepszych ligach niż nasza. To chyba najwyższa klasa, na jaką w chwili obecnej może pozwolić sobie polski klub. Lech praktykuje podobne sposoby od kilku sezonów i widać tego efekty na europejskiej arenie.

Jak widać na wyżej załączonym obrazku pan Cupiał w końcu przyszedł po rozum do głowy i poszerzył pole manewrowe ludziom bardziej obeznanym od siebie. Oby w ślady Lecha i Wisły poszła Legia. Być może transfer solidnego Hubnika jest zapowiedzią czegoś lepszego.

Reklamy

Posted on 27/02/2011, in 2. Stare and tagged . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. to będzie jeden z najlepszych transferów polskiego klubu w ostatnich latach. ten chłopak po prostu robi róznice na boisku… jestem pod wrażeniem jego umiejętności… że też taki piłkarz chciał grać w polskiej lidze… pozostaje się jednak nam tylko cieszyć z tego faktu żałuję tylko, że Izraelczyk zasilił akurat Wisłę :/ a czemu nie Warszawa kolego Melikson?

    pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: