Polacy, bierzcie przykład z Milanu!

Czy aby zdobyć mistrzostwo Włoch potrzeba było wiele? I tak, i nie. Kluczem okazały się zainwestowane w odpowiedni sposób pieniądze. Proste, nieprawdaż? Kiedy popatrzymy na naszą ligę, możemy jednak dojść do wniosku, że niektórym logiczne myślenie przychodzi z umiarkowaną lekkością.

Przecież wystarczy tylko stosować się do kilku banalnych, na pierwszy rzut oka zasad. Nie można sprowadzać graczy, których nie chcą nigdzie indziej. Szansa, że taki jeden z drugim okaże się wzmocnieniem jest iluzoryczna. Przez kasy polskich klubów przewijają się pokaźne kwoty. Czy w to wierzycie, czy też nie – na grę w naszej lidze decydują się piłkarze coraz wyższej jakości. Infrastruktury może pozazdrościć nam niejeden kraj, z którym piłkarsko mierzyć nie będziemy się mogli prawdopodobnie nigdy. Za rok odbędzie się u nas Euro. Mało? Nijak nie potrafimy spożytkować swoich atutów.

Nie do końca przemyślane transfery z łapanki. Absolutnie eksperymentalne, loteryjne. Taką politykę transferową mogą obrać kluby biedniejsze. Fakt. Pięknie oglądać trafiony zakup za kilkadziesiąt tysięcy euro, mijającego jak tyczki tych wartych miliony. Takie bajki rzadko jednak znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ktoś, kto ma pieniądze, powinien inwestować je z głową. Tak jak robi, lub robił to w ostatnich latach poznański Lech. Jak już kiedyś pisałem, podobną drogą podąża Wisła. Spore pieniądze wydane na piłkarzy, którzy znani są nie tylko w swoich plemiennych wioskach. Perspektywiczny, ambitny szkoleniowiec na ławce, a za biurkiem mający łeb na karku dyrektor sportowy i mistrzostwo zostało wywalczone dosyć gładko, pomimo wyraźnych wpadek. Po rundzie jesiennej chyba niewielu by na to postawiło. Ktoś powie – bo nie było konkurencji, bo Jaga odpuściła. No właśnie. Jaga odpuściła, a Wisła nie i dlatego będzie mistrzem.

W Milanie nie zadowalano się ochłapami, tak jak zrobili to przykładowo w Juventusie. Była to jednak operacja skazana na sukces. Robinho, Ibrahimović, Cassano… mało? Na deser młody, niezwykle ambitny Boateng. Jedyny problem mógł pojawić się w szatni, gdzie niepokorne gwiazdy siadają niebezpiecznie blisko siebie. Na szczęście z okiełznaniem charakternych podopiecznych poradził sobie niepozorny Massimiliano Allegri. I pomyśleć, że jeszcze trzy sezony temu trenował trzecioligowe Sassuolo.

Apel do panów prezesów polskich klubów. Mniej gwiazdorów youtube, więcej uznanych nazwisk. Często znacznie lepszy jest reprezentant Litwy czy Armenii, niż Brazylijczyk czy Portugalczyk czwartego przesiewu z wolnego transferu. Narodowość ładnie wygląda w metryce, ale tutaj chodzi przecież o umiejętności. Warto podpatrzeć Milan i, oczywiście z zachowaniem niezbędnych proporcji, podchwycić ich styl robienia zakupów. Sukces gwarantowany.

Reklamy

Posted on 12/05/2011, in 2. Stare and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: