Przybysz z zaświatów

Leszek Ojrzyński. Kto? W sumie to niewiadomo. Jasnym jest natomiast, że to ten tajemniczy dżentelmen poprowadzi w przyszłym sezonie Koronę Kielce. Zatrudnienie go trąci fuszerką i to bardzo.

Gdzieś przewijał się w gronie kandydatów, ale brałem go pod uwagę tak bardzo, że nie zapamiętałem nawet jego inicjałów. Szczerze mówiąc chyba bardziej prawdopodobne wydawało mi się już zatrudnienie duetu Huub Stevens – Jacek Bąk. Tymczasem zarząd Korony zrobił najzwyczajniejszy przetarg. Jak to w Polsce bywa, wygrał ten, który oczekiwał najmniej. Na ławce trenerskiej równie dobrze mogliby posadzić któregoś ze stadionowych dozorców. Byłoby jeszcze taniej, a prawdopodobnie i tak nikt nie zauważyłby różnicy.

I oto mamy szkoleniowca, o którym nie wie nic nawet wszechwiedząca ciocia wikipedia. Wujek google podpowiada, że prowadził ostatnio trzecioligowe Zagłębie Sosnowiec. Na mecz przed końcem sezonu zajmuje ono piąte miejsce, ze stratą dziewięciu punktów do miejsca gwarantującego awans na zaplecze Ekstraklasy. I powiedzcie mi, gdzie tu jakakolwiek logika? Kiedyś, żeby zostać trenerem pierwszoligowej drużyny, trzeba było na to nieźle zapracować. I za dobre wyniki zostać zauważonym. Okazuje się, że wystarczy… no właśnie. Co wystarczy? Panie Chojnowski?

– Pasieka?

– Niee, za drogi.

– Ulatowski?

– Urghhh… Tym bardziej nie!

– To nie wiem, może… Ojrzyński?

– A kto to?

– Nie wiem, ale pewnie tańszy niż chłopcy do podawania piłek.

– Bierzemy.

Spokojnie. Spróbujmy doszukać się jakichkolwiek plusów. Młody? Bywali młodsi. Dobrze rokujący? Trudno upatrywać w nim drugiego Mourinho. Sukcesy? Brak. Zero superlatyw. Po prostu zero. Trzeba zachować umiar, bo to tylko człowiek, ale chyba on sam nie zdaje sobie sprawy w co się wpakował. Po odejściu Marcina Sasala kibice oczekiwali kogoś, kto zaprowadzi spokój i porządek. Piłkarzom potrzebny był autorytet. Człowiek, który inteligentnie złoży rozsypane puzzle w całość. Tymczasem Ojrzyńskiego można porównać do dwuletniego dziecka, któremu wciśnięto do jeszcze małych i niewprawionych rączek kostkę Rubika. Na tak niedoświadczonego trenera nie zdecydowałaby się żaden z ekstraklasowych klubów. Jeśli cięcia w płacach zawodników będą wprost proporcjonalne do tych na ławce trenerskiej, to jestem pewien, że przyszły sezon będzie dla Korony nader szary i zakończy się spadkiem.

Pozostają istotne pytanie. Po co zwalniali Sasala, żeby niedługo później zatrudnić gościa znikąd? I jeszcze jedno. Skąd oni go wytrzasnęli, skoro nie ma go nawet na wikipedii?

Reklamy

Posted on 09/06/2011, in 2. Stare and tagged , . Bookmark the permalink. 4 Komentarze.

  1. darkranger

    Akurat ciocia Wikipedia wie coś o tym jegomościu. Sam ja dziś byłem świadkiem tych zdarzeń na konferencji i powiem ci szczerze to u mnie entuzjazmu nie wywołało.

    Leszka Ojrzyńskiego pamiętam jak prowadził Znicz Pruszków. Najpierw wywalczył awans z Zniczem do II ligi a potem przez połowę sezonu znakomicie prowadził go na zapleczu ekstraklasy. W trakcie rundy zdecydował się jednak przenieść do Wisły Płock i zaczął spadać w dół. Ani w drużynie z Płocka, ani w Częstochowie czy Sosnowcu nie udało mu się osiągnąć sukcesu.

    Powiem ci tak, ze na dziś dzień jeżeli nie znajdzie się nowy inwestor Korona jest jednym z głównych kandydatów do spadku. Zwłaszcza, że dochodzą głosy o odejściu kluczowych zawodników w tym Andrzeja Niedzielana.

    Pozdrawiam

  2. darkranger

    Niemniej tą decyzję uważam, za fatalną. Na tą chwile Korona jest jednym z kandydatów do spadku. Może coś w poniedziałek się zmieni, ale mam wątpliwości. Pozdrawiam

  3. Piotrek, odbierz wiadomość na GoldenLine

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: