Category Archives: Novara Calcio

Novara Calcio, czyli mały samochodzik na luksusowym parkingu

W ubiegłym sezonie, jako beniaminek włoskiej Serie B, snuli śmiałą wizję, zakładającą zagrzanie przyjaznej miejscówki pośrodku tabeli. Dziś mierzą swoje siły z Milanem, Interem czy Romą, chociaż, jak sami przyznają, na salony dostali przez przypadek. Po pierwszej połowie sezonu okupują co prawda miejsce, które w tabeli obwiedzione jest czerwoną linią, ale sama ich obecność w elicie ociera się o futbolowe anomalia. Może wydawać się to paradoksalne, lecz dla właścicieli Novary – klubu z ponad stuletnią tradycją – piłka nożna jest tylko skutecznym sposobem na autopromocję. Wyniki? Jak są, to bardzo fajnie, ale w rzeczywistości odgrywają rolę drugoplanową.

Aby przekonać się o skromności i pochylić nad przepaścią, która dzieli ten klub i całą resztę ligi, wystarczy rzucić okiem na zarobki jego zawodników. Pensje dla piłkarzy pochłaniają z budżetu skromniutkie 10 milionów euro. Najbogatsi inkasują marne 400 tys. euro. Dla porównania, o 100 tys. więcej w Legii zarabia nawet Danijel Ljuboja. Średnia gaża oscyluje w granicach 200 tys. euro.

Image and video hosting by TinyPic

To znacznie mniej niż najsłabiej zarabiający gracze Interu, Milanu czy Juventusu. W Novarze nikt jednak z tego powodu nie lamentuje. Klub ten był, jest i pewnie nadal będzie tylko pięknie opakowaną i wdzięcznie lśniącą reklamą. Po awansie do Serie A budżet ekipy z Piemontu i tak wzrósł ponad trzykrotnie – z dziewięciu do dwudziestu siedmiu milionów euro – co przekroczyło najśmielsze oczekiwania zarządzających nim ludzi. Za sterami tego skrupulatnie prowadzonego i pozbawionego złotych klamek przedsiębiorstwa stoją panowie De Salvo – Michangelo i jego syn Massimo. Na co dzień obaj zajmują się obracaniem milionami we własnej sieci prywatnych klinik. Futbol to zabawa po godzinach. W piłkarski biznes wchodzili z jedną myślą – klub musi utrzymywać się sam. Nawet na tak wysokim poziomie, jakim jest jedna z najsilniejszych lig w Europie, Novara generuje przychody niemal równe poniesionym wydatkom. W tym wszystkim nie jednak choćby krzty przypadku.

W 2006 roku, zaraz po przejęciu klubu, zakasano rękawy i podjęto decyzję o budowie supernowoczesnego centrum treningowego, które z założenia miało być produktem flagowym całego projektu. Teraz prowincjonalnej Novarze zazdrości go większość, nawet tych najbardziej mocarnych, włoskich klubów. Teren Novarello, bo taką nadano mu nazwę, rozciąga się na powierzchni stu tysięcy metrów kwadratowych. W skład tego imponującego kompleksu wchodzą siłownie, baseny, sześć boisk do piłki nożnej, hotel oraz przyozdobiona malowniczym oczkiem wodnym luksusowa restauracja. Bazę doceniły już młodzieżowa reprezentacja Włoch, czy narodowa kadra narciarzy, wybierając ją na miejsce swoich zgrupowań. W najbliższych latach planowane jest wdrożenie kolejnej koncepcji, która przewiduje poszerzenie całego centrum o 50%. – Zrobiliśmy tutaj rzecz, która będzie służyć wielu następnym pokoleniom. Obiekt ten już zakorzenił się w historii miasta, podobnie jak drużyna piłkarska. To przedsięwzięcie przynosi bogactwo i miejsca pracy wielu mieszkańcom – chwali Michangelo De Salvo.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Novara jest klubem o wątpliwym potencjale ekonomicznym. Utrzymywanie jej zgodnie z zasadami ascezy nie przeszkadza jednak w podążaniu za rozwojem techniki. Wraz z jej awansem do Serie A, do kanonu pierwszoligowych stadionów weszło Stadio Silvio Piola. Na pierwszy rzut oka – budowla nieco archaiczna i trącąca starością, ale przynajmniej pozbawiona bieżni. Zdecydowaną innowacją jest jednak najnowszej generacji sztuczna murawa, której obecność na pierwszoligowych włoskich obiektach jest bezprecedensowa. Taką samą nawierzchnią, którą dosyć powszechnie instaluje się w Afryce czy Arabii Saudyjskiej, w całej Europie pochwalić może się jedynie Boavista Porto. Jej sztuczne źdźbła pachną nawet ponoć zupełnie jak te naturalne.

Jest to kolejny powód, którym właściciele Novary mogą chlubić się na wystawnych, branżowych bankietach. Położenie nowej murawy, przykładowo na San Siro, to koszt przekraczający 400 tys. euro. Sztuczna płyta, której trwałość ocenia się na dziesięć lat, kosztowała około dwa razy tyle. U nas, kiedy na syntetycznej murawie swoje spotkania rozgrywała Arka, lament drużyn przyjezdnych słychać było zanim jeszcze ich autobus dotarł na trójmiejskie przedmieścia. We Włoszech dla odmiany nikt nie robi z tego tytułu żadnego problemu. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i za Novarą w najbliższym czasie mają zamiar podążyć stadiony w Genui, Sienie, Brescii czy Cittadelli.

Okazuje się, że bez szalonych posunięć transferowych i debetów na kontach we wszystkich możliwych bankach, również możliwe jest odniesienie, może nie jakoś szczególnie spektakularnego, ale całkiem pokaźnego i zaspokajającego sukcesu sportowego. Awans do Serie A był swoistym wybrykiem natury i powrót do drugiej ligi nie zmartwi szczególnie nikogo, oprócz kibiców. Teraz Novara prezentuje się bowiem tak, jak obok motoryzacyjnych tuz, typu Ferrari czy Rolls-Royce, wyglądałby Nissan Micra. Niewykluczone, że za kilka miesięcy zagubiony kierowca uderzy się w pierś i zawróci na nieco mniej ekskluzywny parking. Cała ta gra była jednak warta świeczki. Choćby dla tego jednego zwycięstwa nad Interem, które kibice Novary, z uśmiechem i chlubą, będą wspominać przez kilkadziesiąt najbliższych lat.

%d blogerów lubi to: