Archiwa blogu

Pan swojego podwórka

Nie mam w swoim zwyczaju wałkowania tematu Barcelony. Dosyć często mdli mnie nawet na widok kolejnej, nic nie wnoszącej dywagacji na jej temat. Ciągle tylko Barca i Barca… Dziś zrobię jednak mały wyjątek.

Josep Guardiola. Stolica Katalonii zrobiła z niego piłkarza i wykreowała na trenera – to nie powinno wzbudzać wątpliwości. Kiedy go zatrudniano, większość patrzyła w stronę Barcelony z delikatnym politowaniem. Posadzili go za sterami machiny, którą nigdy wcześniej nie kierował. Instrukcję obsługi miał jednak przestudiowaną od deski do deski. Nie chcę mi się rozwijać długiej listy z sukcesami i rekordami jakich już dokonał. Wszyscy, mniej czy bardziej, zdajemy sobie sprawę z tego, że trenerem jest bez wątpienia wyjątkowym.

Niektórzy są zdania, że tą, naszpikowaną gwiazdami i mocarną Barcelonę mógłby z powodzeniem poprowadzić każdy trener choć trochę znający się na swoim fachu. Otóż niekoniecznie. Guardiola stworzył pod tych zawodników taktykę, którą możemy, może trochę na wyrost, określić futbolowym perpetuum mobile. Za wyjątkiem kilku bolesnych wpadek margines błędu katalońskiej maszynki jest porównywalny do zegara atomowego.

Sporo mówiło się o tym, że Guardiola i Barcelona mają problemy z osiągnięciem porozumienia w sprawie nowego kontraktu. Dla Katalończyków byłaby to strata trudna do opisania. Dla Pepa niekoniecznie, bo ustawiłaby się po niego kolejka klubów ze wszystkich długości i szerokości geograficznych. Chociaż ostatnio umowa została prolongowana przypuścimy, że Guardiola opuszcza Barcelonę i obejmuje, dajmy na to, Inter. Zupełnie inni piłkarze, odmienny styl gry. Zamiast zwinnych mróweczek miałby do dyspozycji stado przerośniętych bawołów. Jego doskonała myśl trenerska polegająca na wymianie setek krótkich podań w obrębie środka nadawałaby się do kosza. Musiałby Pep wymyśleć coś nowego, zupełnie odmiennego. Wyrzucić wszystkie swoje notesiki i ruszyć trenerską głową.

Guardiola to trener ponadprzeciętny, ale czy genialny? Zdobywanie trofeów jedną drużyną przez wiele lat nie jest takim sukcesem, jak inkasowanie medali we wszystkich możliwych rozgrywkach (vide Mourinho). Żeby zweryfikować swoje faktyczne umiejętności trenerskie prędzej czy później będzie musiał wyjść ze swojej katalońskiej norki. Ma coś do udowodnienia całemu piłkarskiemu światu, a przede wszystkim samemu sobie.

%d bloggers like this: