Archiwa blogu

Rewia gwiazd w Białej Gwieździe

Władze Wisły zapowiadały, że nie będą szczędzić pieniędzy na letnie wzmocnienia i dotrzymali słowa! Na stadionie im. Henryka Reymana oglądamy dziś wielu świetnych piłkarzy tak z godną uwagi przeszłością, jak i ciekawą przyszłością. O sukcesy w Krakowie wszyscy mogą być spokojni.

Kibice krakowskiej Wisły przed sezonem cieszyli się, że w końcu, gdzieś w otchłani ławki rezerwowych, zniknie postać nieudolnego Mariusza Pawełka. Wybawcą okazał Milan Jovanić, utalentowany Serb, świeżo upieczony reprezentant swojego kraju i zawodnik, z którym w ojczyźnie wiązane są spore nadzieje. Działacze Wisły z miejsca podpisały z nim pięcioletni kontrakt. Jak na razie siedzi na ławce, od której odklejono go tylko wtedy, kiedy musiał pauzować Pawełek. Dziwne… Może jeszcze nie przyzwyczaił się do naszych piłek? Nie od dziś wiadomo, że w Serbii futbolówki są szyte zupełnie inaczej. Dajmy mu trochę czasu.

Następnie mądrze, bo za spore pieniądze, rozsprzedano 3/4 defensywy. Najlepszą parę stoperów w lidze, Głowackiego i Marcelo oraz bocznego obrońcę Juniora Diaza na przystawkę. To nic, że „Biała Gwiazda” pozostała bez obrony! Ważne, że z tego tytułu uzyskała spore środki finansowe, za które przecież uzupełniła kadrowe dziury, (pardon, KRATERY) i to jeszcze z sowitym nadmiarem. W Krakowie po prostu potrzebna była nowa krew! Do reprezentantów młodzieżówek Bunozy i Cikosa dostarczono jeszcze Chaveza, który przecież musi być doskonałym defensorem, bowiem reprezentował utytułowany Honduras na rozegranym niedawno mundialu. Młody Słowak z kolei łapie dużo kartek, co bezprecedensowo oznacza jego waleczność, a Chorwat jest bardzo wysoki i… i wystarczy.

Jeśli do ataku dorzucimy niedawnego młodzieżowego mistrza świata, Andresa Riosa, ekipa Wisły sprawia wrażenie kompletnej. Przecież nie każdy może pełnić funkcję zmienników dla piłkarzy tak wielkiego klubu jak argentyńskie River Plate i to bezustannie, przez całe ostatnie trzy lata! Grzechem byłoby pominięcie transferu last minute! Z inicjatywy Roberta Maaskanta do Krakowa przyjechał też Nourdin Boukhari. To kolejne doskonałe wzmocnienie drugiej linii, szczególnie z uwagi na to, że całkiem niedawno, bowiem jeszcze pięć lat temu, grał on w słynnym Ajaxie Amsterdam! Przed rokiem trafił do przyzwoitego tureckiego klubu, o wdzięcznej nazwie Kasımpaşa, jednak nie od dziś wiadomo, że nad Bosforem nie mają o piłce zielonego pojęcia i tylko trzy razy wpuścili go na boisko. Wtedy do akcji wkroczył właśnie holenderski duet Maskaant – Valckx i uratowali biednego Boukhariego, który przecież w Turcji mógłby doszczętnie zmarnować swoją karierę.

Ale uwaga, to jeszcze nie koniec wzmocnień! Przecież powszechnie wiadomo, że najlepiej robić zakupy, kiedy wszystko co najlepsze zostało już wykupione. Normalne europejskie kluby zadowoliły się śmietanką, a działacze Wisły spili najlepsze, czyli świeżutkie mleczko, to się nazywa spryt! Serge Branco, który przyszedł do Wisły ZA DARMO jeszcze niedawno był przecież mistrzem olimpijskim! Na dodatek trenował w tak znanych markach jak Vfb Stuttgart czy Leeds United. W ubiegłym sezonie dumnie reprezentował ławkę rezerwowych, uznanego w europie, greckiego Levadiakosu. Jego gablotę z trofeami bezsprzecznie uświetnia występ dla reprezentacji Kamerunu i to przeciwko Zambii! Jeśli ktoś kiedyś grał w kadrze, która niedawno pokonała Polaków 3:0 to z pewnością zasługuje na dozgonne uznanie i bezproblemowy angaż we wszystkich naszych klubowych drużynach. Kameruńczyk klasę pokazał już w nieszczęśliwie zremisowanym spotkaniu przeciwko Śląskowi. Jak na razie sił starczało mu na dotruchtanie do połowy boiska. Proszę sobie wyobrazić co będzie, kiedy zacznie biegać jeszcze dalej!

Nie wspomniałem jeszcze tylko o trenerze Maaskancie, który kiedy tylko usłyszał nazwę „Wisła”, o mało nie zemdlał z wrażenia i porzucił całe swoje dotychczasowe obowiązki w Bredzie. To też jakiś plus, bo gdyby dawna stolica Polski leżała nad Wartą to być może Holender nie dałby się skusić.

Jak wiadomo, na naszym świecie nie ma nic idealnego i jest jeden piłkarz, który chyba nie do końca pasuje do koncepcji budowania tego zespołu. Jest nim Dragan Paljić. Jakoś tak dziwnie szybko biega, nienaturalnie pokazuje się do gry i ma dziwacznie mało strat. Działaczom Ekstraklasa SA poleciłbym poddanie go próbie antydopingowej, bo całkiem możliwe, że ma coś na sumieniu.

Reasumując, od Wisły każdy klub, nie tylko polski, ale również zachodni, powinien brać przykład. Za niewielkie pieniądze sprowadzono tyle ciekawych twarzy, ze wszystkich krajów świata i gadających we wszystkich możliwych językach. Jeden lepszy od drugiego. Być może krakowianie powinni pomyśleć nad zmianą nazwy na Internazionale Kraków, aby potwierdzić kadrową różnorodność.

To nic, że na chwilę obecną zajmują w lidze siódmą lokatę ze stratą siedmiu punktów do lidera! Przecież mamy za sobą dopiero ćwierć sezonu, do końca rozgrywek zostało jeszcze bardzo dużo czasu. Piłkarze muszą się ze sobą zsynchronizować, nauczyć wspólnie grać. Rozkręcą się i wówczas blask Białej Gwiazdy z herbu oślepi wszystkich na cacy. Tylko kibiców żal…

%d blogerów lubi to: