Archiwa blogu

Hals- und Beinbruch Peschko!

Na temat Peszki i tej całej farsy związanej z jego ucieczką z Poznania miałem pisać już dwa dni temu. Całe szczęście utrzymałem emocje na wodzy i kolejne informacje podziałały na mnie nieco kojąco.

Wyobrażając sobie zadłużony po uszy i zajmujący przygnębiająco niskie miejsce w tabeli klub, myślałem, że Peszko nie zarobi w Niemczech kokosów. Denerwowało mnie to tym bardziej, że inkasując w Kolonii tylko nieco więcej nie miałby kompletnie żadnego sensownego motywu do odejścia już zimą. Tymczasem okazało się, że biedne Koeln, które fundusze na transfer Polaka wyżebrało od prywatnego inwestora, oferuje mu pieniądze nieproporcjonalnie większe od jego dotychczasowej gaży. Jak widać, nie tacy oni jednak szmaciani, jak ich malują.

Były już skrzydłowy Lecha za najbliższe pół roku gry ma zarobić w Kolonii prawie tyle, ile największy krezus polskiej ligi, Manuel Arboleda bierze za cały sezon. Kiedy uwzględnimy przy tym premie (kolejne 10 tys. za każdy zdobyty w lidze punkt) bardzo możliwe, że reprezentant Polski prześcignie swojego byłego kolegę. Jestem z tego zadowolony, bo mam świadomość, że chociaż w pieniądzach zostanie mu zrefundowane to, co może go w Poznaniu ominąć.

Ostawiając jednak rzeczy materialne na bok, zapominając o bajecznych cyferkach. Jakim cudem czołowy piłkarz mistrza Polski decyduje się na transfer do niszowego klubu Bundesligi? Na dodatek dzieje się to w przerwie zimowej, niedługo przed arcyważnymi nie tylko dla Lecha, ale i całej polskiej piłki pojedynkami z Bragą. Możemy psioczyć na władze Kolejarza, za uwzględnienie tej idiotycznej klauzuli w podpisanej nie tak dawno umowie. To jednak sam Peszko, kiedy tylko poczuł słodki zapach zachodu, chciał odejść, żeby nie powiedzieć uciec czy wyrwać się. Cały transfer był dopinany w kuluarach, bez żadnego udziału przedstawicieli Lecha, co świadczy tylko o braku szacunku. Władze poznańskiego klubu namawiały go do pozostania, lecz zamiast walki o nadal możliwe mistrzostwo Polski i perspektywę zaprezentowania się na arenie europejskiej woli stoczyć batalię o utrzymanie w Bundeslidze. Postawił wszystko na jedną kartę. Jeśli FC Koeln pozostanie w elicie, a patrząc na pozostałe wzmocnienia jest to możliwe, Polak będzie miał szansę zostać gwiazdą i zainkasuje już naprawdę niebanalne pieniądze. Tylko czy nie mógł tego odłożyć na lato? Władze Lecha nie szukają piłkarza na jego miejsce, w następcy upatrując młodego Jacka Kiełba. Talentu nikt mu nie ujmie, ale czy będzie w stanie udźwignąć ciężar jaki spoczywał na Peszce? Rodzi się zbyt wiele pytań i niedomówień. A Braga już czeka.

%d bloggers like this: