Archiwa blogu

Chroniczna rzymska sinusoida

AS Roma znajduje się w poważnych tarapatach i to chyba w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Na boisku, poza nim, a nawet w klubowej szatni, czyli gdzieś po środku. Ekipa ze Stadio Olimpico nie jednokrotnie zasnuta była ciemnymi chmurami, ale te zwiastują coś więcej niż powszedni deszczyk.

Pierwszą kwestią są problemy finansowe. Firma, której właścicielką jest pani prezydent klubu, Rosella Sensi, ma ogromne długi. Sprzedaż Romy jest nieunikniona do tego, aby wyjść na prostą i uregulować zaległości. To ogromny cios dla kobiety, która za sprawą swojego ojca, byłego właściciela klubu, jest Romanistką od dziecka. Na boisku wszystko wygląda jeszcze gorzej niż wewnątrz firmy. Ekipa prowadzona przez Claudio Ranieriego szoruje dolne pokłady włoskiego ligowego liniowca, a przecież jeszcze kilka miesięcy temu po żółto-czerwonej części Rzymu unosiła się nieziemsko piękna woń Scudetto.

Przyczyn takiej a nie innej postawy piłkarzy Ranieriego jest wiele. Omijając aspekty pozasportowe, katastrofalne wyniki można częściowo usprawiedliwiać słabym mercato, a co za tym idzie, brakom w defensywie. No i jak to już zasadniczo bywa, część winy zwala się na notoryczny brak szczęścia. Błędy popełniane przez obrońców są jednak tak gigantyczne, że nie da się ich nie zauważyć. Kiedy wydawałoby się, że doświadczony Mexes zachowuje się jak dzieciak i jak młody byk naciera na arbitra z pięściami, to świadczy tylko i wyłącznie o jego niesamowitej bezradności. Kolejny obrońca – Aleandro Rosi. Prezentuje się tak, jakby jeszcze przed rokiem reprezentował któryś z klubów A-Klasy. Zerowa przydatność dla zespołu, nerwowość i bezustanne faule. Kwestię błędów sędziowskich, szczególnie w spotkaniu z Brescią lepiej uczczę wymownym milczeniem.

Jedynym piłkarzem Giallorossich, który prezentuje swój normalny poziom jest sprowadzony w opcji Last-Minute z powodu przesytu napastników w Milanie,  Marco Boriello. A pozostali neo acquisti? Adriano z lekkim brzuszkiem, ale powolutku dochodzi do zadowalającej formy. Na chwilę obecną pseudonim el Imperatore pasuje do niego tak jak i do mnie. Kolejny z Brazylijczyków, Fabio Simplicio, notorycznie przesiaduje na ławce. Być może dostanie szansę z Interem.

Śmieszy mnie nieco postawa trenera Ranieriego, który zawsze cieszył się u mnie gigantycznym szacunkiem. Po przegranym meczu z Brescią chwalił swoich piłkarzy, mówiąc, że to najlepsze spotkanie w sezonie i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Skoro porażka jest dla niego taka piękna… pominę to wymownym milczeniem.

Roma przyzwyczaiła nas już do słabiutkich spotkań inauguracyjnych kolejne sezony. Tak słabo jednak nie było już latami. Dobitnie udowadnia to Rosella Sensi. Prezydent klubu, związana z Romą od dziecka, po spotkaniu z Brescią przez łzy przepraszała kibiców na antenie Roma TV. Miejmy nadzieję, że stołeczny klub jak najprędzej odbije się od dna, bo zejść jeszcze niżej chyba się już nie da.

%d blogerów lubi to: